piątek, 9 października 2015

Skandalistki w dobie dyrektoriatu

          Wyzwolone z okowów gorsetu, zgodnie z duchem epoki zapatrzone we wzory antyku, przesadne w swoim zamiłowaniu damy Paryża postanowiły upodobnić się do helleńskiej rzeźby. Wizerunek greckiej bogini Minerwy z tarczą (w tej roli wystąpi wachlarz) i hełmem wojownika na idealnie proporcjonalnej główce (w tej zaś kapelusz-budka), będzie ideałem strojnisi, która nie obawia się skandalu, gdy okryta jedynie w cienką draperie dzielnie maszeruje przez ulice francuskiej stolicy. To właśnie merveilleuse epoki dyrektoriatu.
Karykatura z roku 1799
           Elegantki, określane jako merveilleuse, swój wizerunek traktowały bardzo dosłownie, przywdziewając pseudoantyczne suknie à la Grecque z wysoko uniesionym stanem, przesadnie głębokim dekoltem i olbrzymim trenem. Tuniki były białe i pozbawione zdobień, udrapowane tak, by podkreślać naturalną sylwetkę ciała (noszone na nagą skórę) na wzór marmurowej rzeźby, często rozcięte z jednej strony aż do biodra. Najchętniej wykorzystywano materiały delikatne i zwiewne, indyjskie muśliny, gazy jedwabne czy lniane batysty. Oczywiście, prawdziwa francuska "Greczynka" musiała obyć się bez wierzchniego okrycia,  jedynym dopuszczalnym sposobem na walkę z chłodem był kolorowy szal kaszmirowy lub tyftykowy, tak naprawdę nie dający wystarczającej ochrony. Zgubne skutki modowej wierności odczuło wiele dam, zapadając ciężko na zdrowiu - zwykłe przeziębienie mogło doprowadzić nawet do śmierci. Groźba utraty życia nie odstraszała potencjalnych ofiar. W październiku 1798 roku dwie damy spacerowały po Polach Elizejskich okryte jedynie w opięte suknie z cienkiej gazy. Pewien krytyk zaś, zauważył, że "tym, co najlepiej odziewa kobietę, jest nagość".



          Wytworna niewiasta nie mogła obyć się bez gustownego, starożytnego dopełnienia stroju - wdzięcznej, naturalnej fryzury z loków (w tym czasie pierwszy raz w historii triumfują włosy obcięte, uczesane à la Titus), na którą nakładano wzorem antycznym diademy i opaski, czasami upięcia w towarzystwie wstążek lecz bez kapelusza. Wśród nakryć głowy największą popularnością cieszył się zaczerpnięty z mody angielskiej bonet, czyli budka z olbrzymim rondem, nie mająca czegokolwiek wspólnego ze starożytnością. 
          Choć suknie merveilleuse posiadały rękawki, wymysłem epoki dyrektoriatu i konsulatu był zwyczaj zsuwania jednego bądź obu z ramion. Na nogi, zamiast pantofli, panie zakładały sandałki, odsłaniając paluszki, każdy przyozdobiony w gustowny pierścień. Do portretu natomiast pozowały najchętniej boso, odsłaniając swe naturalne wdzięki, jak pani Récamier. 
Portret pani Récamier pędzla François Pascal Simon Gérard, 1802
         Do grona merveilleuse w pierwszym rzędzie należały damy ówczesnej śmietanki, pani Tallien, pani Récamier, pani Hamelin, panna Lange czy generałowa Bonaparte. Mimo, a może zwłaszcza, przez nobilitowaną pozycję jaką zajmowały owe panie, nie obawiały się ubierać sukni tak przejrzystych, że można było przez nie dostrzec kolor ich podwiązek. 
Madame Tallien, François Pascal Simon Gérard, 1804
 
Portret młodej kobiety w bieli pędzla Jacques-Louis David
         Męskim odpowiednikiem
merveilleuse byli eleganci zwani incroyable (nazwa pochodziła od nadużywania słowa "niesłychany" przez młodzież Paryża), którzy nosili spodnie tak ciasne, że nie można było w nich usiąść, krawaty sięgające nosa, czy fraki o wyłogach wystających poza ramiona. 
Incroyable i merveilleuse w Paryżu, Louis Leopold Boilly, 1797
           Kontrowersyjna moda nie utrzymała się zbyt długo, klimat nie służył cienkiej gazie, a epoka nieco ochłonęła po zachłyśnięciu się zdobyczami rewolucji. Gdy podczas spektaklu w Operze, na przełomie 1799 i 1800 roku, w towarzystwie Napoleona, pani Tallien oraz dwie inne damy wystąpiły w stroju nimf na łowach, w tunikach nie osłaniających kolan, nazajutrz Józefina w imieniu pierwszego konsula oznajmiła im, że "skończył się czas baśni, a rozpoczęły się rządy Historii".



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz